Archiwum kategorii: Malarstwo i grafika

SPOTKANIE ZE SZTUKĄ: MALARSKIE MORSKIE OPOWIEŚCI – RELACJA

Do naszego galeryjnego kalendarza, po wakacyjnej przerwie, wraca cykl Spotkania ze sztuką! W jego ramach, w miniony czwartek, Martyna Kliks opowiedziała o związkach Holendrów z morzem, o skomplikowanej historii pełnej zwrotów akcji z marynistycznym malarstwem w tle.

Czytaj dalej

Z HISTORII GRAFIKI EUROPEJSKIEJ…

Z historii grafiki europejskiej…

W zarysie historii grafiki europejskiej trudno jest pominąć historię „przybycia” papieru na stary kontynent. Chociaż drukowano nie tylko na papierze, to właśnie ten materiał dawał możliwość wielości zarazem obniżając koszta. Papier (wynaleziony w Chinach) w Europie pojawił się za pośrednictwem Arabów, początkowo na terenach Hiszpanii oraz Sycylii. Pierwsze papiernie europejskie powstały w XII i XIII wieku. Od przełomu wieków XIII i XIV, oraz uogólniając w całym wieku XV kultura arabska była w świecie wiodącą, najbardziej zaawansowaną. Jednak ówczesny Sułtan Osmański – Sulejman Wspaniały popełnił jak się później okazało, ogromny błąd. W 1532 roku wprowadził on zakaz druku Koranu. Powielanie go polegało na przepisywaniu co oczywiście było czasochłonne, w związku z czym księgi trafiały do wąskiego grona odbiorców. Następnie za panowania Sulejmana Wspaniałego wydano drukiem zaledwie jeden traktat dotyczący walki z… Syfilisem.

J.W. Meil, "Der Kupferdrucker" Źródło: lexikus.de

J.W. Meil, „Der Kupferdrucker”
Źródło: lexikus.de

Decyzje Sulejmana zapadały w czasie, w którym „Zachód” kładł nacisk na naukę, ekspansję ekonomiczną, kształtowano i rozwijano kulturę gospodarki kolonialnej. Kultura arabska natomiast utraciła swoją pozycję mocarstwa z powodów religijnych i wpadła w cywilizacyjną zapaść. Odwrotne efekty zaistniały w Europie. Obecność, a nie brak grafiki była tutaj pomocna dla osłabienia władzy duchownych a w efekcie reformacji. Paradoksalnie do postępowania Sulejmana, to wiek XV uznaje się za wiek wielkiego rozwoju grafiki książkowej – jej licznych technik i druku (wystarczy za przykład podać chociażby dokonania Johannesa Gutenberga, który bardzo przyczynił się do rozwoju techniki druku). W Europie coraz prężniej powstają drukarnie, wraz z nimi księgi, a te z grafikami.
W XVI wieku narasta produkcja książek. We wszystkich dziedzinach dostarczane były olbrzymie ilości wzorów artystycznych form.

 Marino M. LUSY [1880 -1953] Portret kobiety w kapeluszu  litografia na oryginalnym papierze japońskim Kolekcja Galerii ARTYKWARIAT

Marino M. LUSY [1880 -1953] Portret kobiety w kapeluszu
litografia na oryginalnym papierze japońskim
Kolekcja Galerii ARTYKWARIAT

Operowano coraz to różnymi technikami graficznymi. Począwszy od drzeworytu (najstarszej techniki) i jego odmian, poprzez miedzioryt – pierwszą technikę graficzną na metalu, stosowaną już w 1 poł. XV w., akwafortę wynalezioną na przełomie XV i XVI wieku, mezzotintę którą posługiwano się od poł. XVII w., akwatintę – wynalezioną po poł. XVIII w. w efekcie poszukiwań poszerzenia możliwości kolorystycznych w grafice, a także litografię od końca XVIII w.. Bez wątpienia, przysłowiem „potrzeba matką wynalazków” śmiało można określać historię rozwoju technik graficznych.

Istotnym aspektem był nakład, problem ekonomii, grafiki powstawały przecież aby przynosić zysk. Wielu z nadzieją upatrywało możliwość szybkiego i łatwego bogacenia się dzięki tej nowości. Podstawowym pytaniem było „sprzeda się, czy nie?”. Pracowano nad matrycami – ich trwałością: im więcej matryca wytrzyma – tym więcej zysków przyniesie. Grafiki były elementem pożądania – otworzyło to szeroką przestrzeń do handlu, fałszerstw i oszustw. W Wenecji celowo fałszowano dzieła Albrechta Dürera, który w tej sprawie awanturował się w pałacu Dożów. Z oszustwem podejmowano walkę sygnując swoje prace coraz częściej, lecz jak wiadomo, i ten sposób nie był skuteczny całkowicie.

Rola zapotrzebowania społecznego powiększała się, wraz z nim wzrastała produkcja. W wieku XVII pojawiły się gazety, a z biegiem czasu wszystko co związane z grafiką i drukiem nabierało rozpędu i dynamiki.

Ernst Fuchs (Wiedeń 1930-2015), Narodziny Wenus akwaforta na papierze sygn. p.d. "Ernst Fuchs", l.d. "131/200" Kolekcja Galerii ARTYKWARIAT

Ernst Fuchs (Wiedeń 1930-2015), Narodziny Wenus
akwaforta na papierze
sygn. p.d. „Ernst Fuchs”, l.d. „131/200”
Kolekcja Galerii ARTYKWARIAT

Pomimo różnic cywilizacyjnych, skutków podejmowanych decyzji przez potężnych władców, trzeba przyznać, że grafika od XVI wieku stanowiła swoisty nośnik kultury masowej. W czasach swojego intensywnego rozkwitu (który trwał przecież kilka wieków), grafika pełniła tą samą rolę co pierwsze radio, telewizja, internet a z nim np. facebook, youtube etc… Pojawienie się grafiki było innowacją, zaczęto masowo przekazywać treści za pomocą obrazu. Jako najlepszy przykład należy podać tzw. Flugblätter – druki ulotne – ulotki, których korzenie sięgają końca XV wieku. Informacja nagle rozprzestrzeniała się szybciej i docierała do większej rzeszy ludzi niż dotychczas. Grafika, pojawiając się w Europie spotkała się z ogromnym zainteresowaniem i zyskała tym samym, znacznie przyśpieszony proces rozwoju.

Maciej Strzelczyk

 

 

WARTOŚĆ SZKICU

WARTOŚĆ SZKICU

Rysunki, szkice, studia malarskie spotyka się na rynku sztuki często. Rzadko jednak wycenia się je wysoko. Dlaczego te swobodnie kreślone prace nie wzbudzają takiego uznania, jak dzieła skończone? Czyżby w świadomości odbiorców sztuki wykończenie obrazu czy rzeźby nadal było wyznacznikiem jego statusu jako dzieła sztuki? I czy podświadomie stawiają oni znak równości między tym co wykończone i piękne? Jeśli nawet jest to prawdą w odniesieniu do pewnej grupy, istnieje cała rzesza miłośników sztuki, którzy potrafią dostrzec talent artysty, objawiający się w kilku kreskach czy pociągnięciach pędzla na powierzchni obrazu.

Pojęcie szkicu jest szerokie, obejmuje bowiem nie tylko techniki rysunkowe, kryjące się za łacińską definicją słowa disegno, ale również malarstwo. Imprimatura, pierwsze studium malowidła, naniesione sienną, ébauche – wstępny szkic olejny, croquis – pospieszne zarysowanie sylwetki modela czy pochade, tak cenione przez artystów malarskie kompozycje niewielkiego formatu, które pozwalały na szybkie nakreślenie motywu powstającego w warunkach plenerowych. Te wprawki techniczne robione na cito i in situ posiadały niewątpliwy walor, dawały wgląd w techniczną sprawność artysty, umożliwiały śledzenie jego pociągnięć pędzla i „zaoczne” uczestnictwo w procesie tworzenia. Dawni mistrzowie niechętnie ujawniali tajniki swojego warsztatu. Dla nich odsłonięcie rysunku było ograbieniem ich pracy z pierwiastka tajemnicy, mistycyzmu. Michał Anioł na pewno nie byłby zadowolony wiedząc, iż jego studia do fresków Kaplicy Sykstyńskiej, jego błąkająca się kreska uparcie dążąca do wypracowania właściwych proporcji ciała, stały się przedmiotem badań wielu artystów i historyków sztuki.

XIX wiek wraz z rewoltą impresjonistów przyniósł nowe zadania dla sztuki i jej nowe rozumienie. Ponadczasowy walor obrazów został zdegradowany przez dążenie artystów do oddania wrażenia chwili, wrażenia kreślonego szybkimi pociągnięciami pędzla, nadającymi kompozycji szkicowy, ulotny charakter. To zaproszenie malarzy do obserwacji efektów ich pracy, śledzenia rozedrganych, pulsujących ruchów pędzla na powierzchni płótna pozwalało zbliżyć się do obrazu, doświadczyć go w bardziej namacalny sposób i zmniejszyć barierę dzielącą dzieło od jego odbiorcy. Dziś szkice są poszukiwane na rynku sztuki przede wszystkim ze względu na ów demaskatorski charakter. Posiadają one jednak dużo więcej zalet. Z jednej strony odkrywają tajniki warsztatu artysty, odrzucają nieprzeniknioną powłokę akademickiego fini, ukazując szkielet kompozycji; z drugiej owiane są pewną aurą tajemniczości, jaką nadaje im ich szkicowy charakter, pewien stopień niewykończenia, aspekt non finito, który sprawia, że pozostają one pracami otwartymi. Otwierają się na snucie domysłów: „co by było gdyby”. Bez względu na temat przedstawiony, pejzaż, portret, martwą naturę, czy scenę rodzajową, potrafią intrygować obserwatorów.

Maurice Mendjizky [1890-1951]  Portret młodej dziewczyny, 1935/ 1945? r. Źródło: www.artykwariat.pl

Maurice Mendjizky [1890-1951]
Portret młodej dziewczyny, 1935/ 1945? r.
Źródło: www.artykwariat.pl

Przykładem takiego zaskakującego szkicu jest dziewczęce popiersie Maurice Mendjizkiego. Uchwycone przez artystę oblicze młodej modelki objawia się przed widzem w ujęciu en trois quart. Ten niezwykle subtelny, intymny portret, wydobyły z cienia brunatnej tektury finezyjne ruchy pędzla, pozostające w zgodzie z delikatną urodą modelki. Tożsamość sportretowanej nie jest znana, co pozwala nam się skupić na czysto malarskich właściwościach obrazu. Jasna, ciepła kolorystyka kompozycji, kontrastując z ciemnym tłem pracy, jest przejawem sprawczości światła i barwy, mającej moc kształtowania obrazu. Kilkoma zaledwie pociągnięciami pędzla Mendjizki powołuje do życia ten malarski wizerunek. Śniadą twarz modelki okalają falujące czarne włosy. Postać ubrana jest w niebieską bluzkę z białym kołnierzykiem. W tle majączą ekspresyjne wzory w odcieniach zieleni, błekitu i różu. Całość wyodrębniona z tła w szkicowy sposób sprawia wrażenie, jak gdyby mogła w oka mgnieniu rozpłynąć się w powietrzu. Zaskakujące pozostaje spojrzenie dziewczyny, które kieruje ona w stronę widza. Nieodgadnione, nieprzeniknione, ale zdecydowane, w całej ulotności tego portretu stanowiące mocny punkt oparcia, łączący przedstawioną postać z osobą patrzącego. Ciekawy zabieg artysty koncentruje odbiór portretu na nieuchwytnym ze swej natury motywie spojrzenia.

Magdalena Dworak-Mróz

SURPRISE, SURPRISE!

SURPRISE, SURPRISE!

Kiedy w życie zawodowe wkrada się codzienna rutyna, a człowiekowi przez moment wydaje się, że już wie, jak ten świat jest zbudowany, nagle zdarza się coś, co wytrąca nas z pozornej równowagi. Taką niespodziankę sprawił nam Hermann Kauffmann Jr., malując w 1914 roku Portret dziewczynki. Jego niespodziankę odkryliśmy po stu latach.
Hermann Kauffmann [1873-1953] Portret dziewczynki, 1914 r. 120,5x 120,5 cm (bez ramy); 133,5x133,5 cm (z ramą) olej na płótnie, sygn. p.d. "Herm Kauffmann jun. 1914" Żródło: www.artykwariat.pl

Hermann Kauffmann [1873-1953] Portret dziewczynki, 1914 r.
120,5x 120,5 cm (bez ramy); 133,5×133,5 cm (z ramą)
olej na płótnie, sygn. p.d. „Herm Kauffmann jun. 1914”
Żródło: www.artykwariat.pl

Kauffmann, Niemiec z pochodzenia, imiennik swojego ojca, również uznanego artysty-malarza, związany był ze środowiskiem monachijskim. Ukończył tamtejszą Szkołę Rzemiosł (Gewerbeshule) i uczęszczał do prywatnej Akademii malarstwa. Po studiach krótko przebywał we Włoszech, następnie w Hamburgu, by ostatecznie powrócić i osiąść na stałe w rodzinnym Monachium. Tam wielokrotnie pokazywał swoje prace, m.in. w Szklanym Pałacu (Glaspalast). Jego obrazy eksponowane były również na prestiżowych wystawach w Hamburgu i na Wielkiej Wystawie Sztuki w 1905 roku w Berlinie (1).

Artysta specjalizował się w niewielkich scenach rodzajowych, ukazujących życie rodzinne w zaciszu domowego wnętrza, przedstawieniach kobiet, nierzadko w orientalnym kostiumie oraz portretach. Jego obrazy cechuje wystudiowana kompozycja i akademicka technika objawiająca się gładkim wykończeniem płótna.

Na tym tle Portret dziewczynki jawi się jako praca wyjątkowa pod wieloma względami. Wyróżnia ją olbrzymi format secesyjnej, kwadratowej ramy o boku długości ponad 130 cm, w który wpisuje się kompozycja w formie tonda. Sportretowana, kilkuletnia dziewczynka w eleganckiej, białej sukience, z niebieską wstążką we włosach spoczywa na fotelu. Jasna karnacja młodej modelki, lekka biała tkanina sukienki kontrastują z wzorzystą poduszką, bordowym obiciem fotela i ciemną, butelkową zielenią ścian. Wzrok niewielkiej postaci kieruje się w stronę patrzącego, dziewczynka z odrobiną melancholii i zaskakującą odwagą spogląda na widza. Czy uda nam się „wytrzymać” to spojrzenie? Co kryje się w tych dziecięcych oczach, co sprawia, że tak trudno oderwać od nich wzrok? Wyjątkowość postaci podkreśla element, który jest niewidoczny dla oka, przy pierwszym spotkaniu.

Fragment lica obrazu kryjącego się pod ramę z przedstawieniem białego misia Źródło: Archiwum Galerii ARTYKWARIAT

Fragment lica obrazu kryjącego się pod ramę z przedstawieniem białego misia
Źródło: Archiwum Galerii ARTYKWARIAT

Tajemnicza modelka nie jest jedyną zagadką, jaką zostawił na płótnie malarz. Ta największa, skrywana pod ramą, wymyka się naszemu spojrzeniu w pierwszym oglądzie (2). Dopiero po zdjęciu ramy, w prawym, dolnym narożniku objawia się sylweta białego misia, naniesionego kilkoma szybkimi pociągnięciami pędzla. Ten niespodziewany bohater drugiego planu, z jakiejś przyczyny nie znalazł dla siebie miejsca obok dziewczynki. Dlaczego? Być może artysta zdecydował się go domalować już po ukończeniu płótna… Być może chciał uwiecznić ukochaną zabawkę portretowanej… Sprawić, by nie czuła się osamotniona… Być może Kauffmann, malując ten portret w czerwcu 1914 roku, był świadom zaognionej sytuacji politycznej, zbliżającej się wojny… To malarskie impromptu, dopowiedzenie na marginesie obrazu zmienia w znaczący sposób postrzeganie tej pracy.

 

Magdalena Dworak-Mróz

 

Źródła:

(1) Thieme-Becker, Allgemeines Künstlerlexikon

(2) Szczęśliwymi odkrywcami tajemniczego modela byli pracownicy Galerii ARTYKWARIAT i sympatyzującego ForFormu w osobach: Karolina Leśnik, Michał Błaszczyński oraz Julia Błaszczyńska.

 

UPROWADZENIE DAMY

UPROWADZENIE DAMY

Dama z gronostajem

 „Oczy jej cudne czynią ze słońca cień czarny.”(1) Tymi słowami opiewał urodę Cecylii Gallerani XV-wieczny poeta, Bernardo Bellincione. Wykształcona pisarka, poetka i mecenas sztuki, była kochanką Ludovica Sforzy „Il Moro”. Leonardo da Vinci namalował jej portret w Mediolanie, ok. 1490 roku. Tytułowa „Dama”, ukazana w sukni hiszpańskiej, zwraca się w prawą stronę, trzymając na kolanach gronostaja. Zatrzymane w bezruchu ujęcie, ukazuje subtelnie oblicze kobiety zasłuchanej w swojego rozmówcę, z precyzją i dużą wrażliwością „nakreślone” przez malarza. Zagadkowa kompozycja w symboliczny sposób odnosi się do relacji, jaka łączyła dwórkę z księciem. Gronostaj posłużył artyście jako metafora ich związku. Nazwisko Gallerani nawiązuje do starogreckiej nazwy zwierzęcia – „galê”, sam Ludovico Sforza zaś był kawalerem prestiżowego Orderu Gronostaja. Pod dotykiem delikatnej, kobiecej dłoni zwierzę pręży się i wygina grzbiet w łuk. W Antyku gronostaj symbolizował macierzyństwo. Wizerunek zwierzęcia zasłaniającego łono kobiety, jednocześnie zakrywał i w metaforyczny sposób podkreślał jej błogosławiony stan. Kilka miesięcy później Cecylia została matką syna Ludovica, Cesarego.(2)

Od ponad pięciuset lat Dama z gronostajem budzi powszechny podziw, uznanie i pożądanie. Za jej wzrokiem podążają spojrzenia miłośników sztuki. Jej losy budzą ciekawość i zainteresowanie a każdy jej „krok” jest bacznie obserwowany.

Leonardo da Vinci [1452-1519] Dama z gronostajem, 1489-90 Olej/tempera na desce orzechowej, 54,7 x 40,3 cm Kolekcja Fundacji Czartoryskich Źródło: wiadomości.wp.pl/ (PAP / Jacek Turczyk)

Leonardo da Vinci [1452-1519] Dama z gronostajem, 1489-90
Olej/tempera na desce orzechowej, 54,7 x 40,3 cm
Kolekcja Fundacji Czartoryskich
Źródło: wiadomości.wp.pl/ (PAP / Jacek Turczyk)

Od kiedy trafiła do Domku Gotyckiego w Puławach Izabelli Czartoryskiej w 1800 roku, historia Damy z gronostajem obfitowała w wiele dramatycznych wątków. Nowa właścicielka „uwięziła” przedstawioną postać przez domalowanie wokół niej czarnego tła, które zastąpiło oryginalne, szarobłękitne.(3) W czasie powstania listopadowego, uciekając przed wojskami carskimi przez Sieniawę, Dama wyemigrowała razem z Portretem Młodzieńca Rafaela i Miłosiernym Samarytaninem Rembrandta do Paryża, by znaleźć schronienie na kolejne 40 lat w Hotelu Lambert. Ewakuowana podczas Komuny Paryskiej, trafiła z powrotem do ojczyzny, do Muzeum Książąt Czartoryskich, otwartego w 1878 roku w Krakowie.(4) W czasie I wojny światowej, wir historii rzucił ją do Drezna, przebywała tam do 1920 roku w drezdeńskim Gemäldegalerie. Najtrudniejsze chwile miały jednak dopiero nadejść.

Niebezpieczeństwo niemieckiej inwazji stało się realne wiosną 1939 roku. Wypełniając zalecenia rządowe dotyczące ewakuacji cennych dzieł sztuki ówczesny ordynat Augustyn Czartoryski, dyrektor Muzeum Marian Kukiel i kustosz Stefan Komornicki już w czerwcu zadecydowali o spakowaniu dóbr rodowych. Obrazy Vinciego, Rafaela i Rembrandta zostały umieszczone w jednej skrzyni, oznakowanej „LRR”. Jednak dopiero w sierpniu zdecydowano się pospiesznie i w tajemnicy przewieźć „skarby z Krakowa” do sprawdzonej kryjówki, Pałacu w Sieniawie. Tam złożono je i zamurowano w piwnicy oficyny.(5) Strach przed niemieckim najazdem wypędził wszystkim mieszkańców. Na miejscu pozostała jedynie nieświadoma swej roli gospodyni Zofia Szmit. 18 września, dzięki cynkowi od młynarza Sauera, przyszłego Volksdeutscha, Niemcy odkryli i obrabowali schron, szczęśliwie pozostawiając obrazy. Wtedy rzekomo powstał legendarny odcisk buta na licu Damy.(6) 22 września Augustyn Czartoryski przewiózł obrazy i pozostałe srebra do Pełkiń, gdzie podjął negocjacje z Niemcami, by bezpiecznie zdeponować dobra w Krakowie.

W tym samym czasie, w październiku swoją działalność rozpoczął z mianowania Göringa, Stadtartenfürher SS Kajetan Mühlmann – specjalny pełnomocnik do zabezpieczenia dóbr artystycznych i kulturalnych w Generalnej Guberni. To za jego sprawą Dama z gronostajem trafiła do Berlina. Mühlmann kontynuował pracę rozpoczętą m.in. przez dra Hansa Posse, dyrektora drezdeńskiej Gemäldegalerie, który jeszcze przed wojną, wykorzystując koleżeńskie układy z polskimi muzealnikami typował eksponaty, mające uświetnić planowane muzeum sztuki Hitlera w jego rodzinnym Linzu. Nieoczekiwany splot wydarzeń sprawił, że Cecylia zamiast wyruszyć w głąb Niemiec, powróciła do Krakowa. Wczesną jesienią 1940 roku sprowadził ją do swojej rezydencji na Wawelu, gubernator generalny, Hans Frank. Między 1941 a 1943 rokiem była włączona do inwentarza muzeum wrocławskiego. 17 stycznia 1945 roku, na fali niemieckiej ewakuacji, Hans Frank spakował obraz i przewiózł go potajemnie do zamku Siechau (Sichów) na Dolnym Śląsku, a następnie do willi Fischhausen w Neuhaus w Górnej Bawarii.(7) Tam odnalazł ją 13 grudnia 1945 roku prof. Karol Estreicher, krakowski historyk sztuki, który już od 1940 roku zajmował się śledzeniem zagrabionych dzieł kultury i sztuki polskiej z rozkazu samego wodza. Gen. Sikorski miał rzec:  „Ja ratuję wojsko, a pan ratuj skarby kultury!”, relacjonował Estreicher w swych pamiętnikach.

 

Karol Estreicher prezentujący Damę z gronostajem na dworcu w Krakowie, 30.04.1946 r. Źródło: www.wykop.pl

Karol Estreicher prezentujący Damę z gronostajem na dworcu w Krakowie, 30.04.1946 r.
Źródło: www.wykop.pl

Po długich pertraktacjach z Amerykanami, działając wbrew woli polskiego rządu w Londynie i arystokracji, Karolowi Estreicherowi udało się zorganizować transport kolejowy restytuowanych dóbr.(8) 26 kwietnia 1946 roku ok. trzydzieści wagonów wypełnionych dziełami sztuki wyruszyło z Norymbergi do Polski. Wśród nich znalazły się szczególnie poszukiwany przez Estreichera Ołtarz mariacki Wita Stwosza, obrazy Canaletta, Rubensa, Cranacha i… Dama z gronostajem Leonarda da Vinci. Wiadomość o zbliżającym się konwoju, chronionym przez żołnierzy amerykańskich błyskawicznie się rozeszła. Na trasie pociągu oczekiwały tłumy a na większych stacjach komitety powitalne. 30 kwietnia peron krakowskiego dworca również wypełniony był po brzegi, przystrojony flagami Polski i Stanów Zjednoczonych. Muzycznym tłem uroczystości był Mazurek Dąbrowskiego odegrany przez orkiestrę kolejową. Co znamienne zabrakło wtedy przedstawicieli władzy komunistycznej. Tego dnia zostało wykonane historyczne zdjęcie Karola Estreichera, który z dumą prezentował Polakom odzyskaną Damę z gronostajem.

Kadr z filmu „Vinci” (2004 r.), reż. J. Machulski

Kadr z filmu „Vinci” (2004 r.), reż. J. Machulski

„W Polsce jest tylko jeden obraz.”(9) To zdanie wypowiedziane przez Juliana Wolniewicza ps. „Szerszeń” w filmie „Vinci” o fikcyjnej kradzieży Damy z gronostajem jest dowodem na powojenną karierę jedynego w Polsce obrazu Leonarda. W symboliczny sposób dotyka ono fenomenu postrzegania jedynego Vinciego w Polsce jako narodowego dobra kultury, które trzeba chronić, pielęgnować i podziwiać. Wyraźna społeczna niechęć, która objawia się przy kolejnych propozycjach wypożyczenia dzieła na zagraniczne wystawy, jest symptomatyczna. Lęku przed rozstaniem nie koi fakt, że dziś Dama podróżuje w iście królewskich warunkach, specjalnie wyczarterowanym w tym celu samolotem, a ryzyko jej ponownego uprowadzenia jest znikome. Ubezpieczana na kwotę 300 mln. EUR stanowi najdroższe 650 gramów w polskich zbiorach muzealnych.(10)  Nie chcemy, by nasza Dama nas opuszczała, bo jest „nasza”.

Magdalena Dworak-Mróz

P.S. Do końca remontu Muzeum Czartoryskich Dama z gronostajem ponownie „rozgościła się” na Wawelu.(11)

 

Przypisy:
(1) J. Mycielski, Gallerya Obrazów przy Muzeum ks. Czartoryskich w Krakowie, Kraków 1948, s. 48. (cyt za:) M. Rostworowski, Gry o Damę, Kraków 1994, s. 10.
(2) http://wawel.krakow.pl/pl/op/161/Leonardo-da-Vinci-Dama-z-gronostajem
(3) Grażyna Bastek, Historia jednego obrazu: Dama w czerni (w:) http://www.dwutygodnik.com/artykul/106-historia-jednego-obrazu-dama-w-czerni.html
(4) Marta Grzywacz, Przypadki pewnej Damy (w:) http://historia.focus.pl/swiat/przypadki-pewnej-damy-1193?strona=2
(5) M. Rostworowski, Gry o Damę, Kraków 1994, s. 69-100.
(6) Marta Grzywacz, Przypadki pewnej Damy (w:) http://historia.focus.pl/swiat/przypadki-pewnej-damy-1193?strona=2
(7) M. Rostworowski, Gry o Damę, Kraków 1994, s. 69-100.
(8) „Przeciwko mnie działają byli urzędnicy MSZ, którzy (…) uważają że lepiej, aby dzieła sztuki jakie znajdą się w Niemczech, przeszły do Londynu i pozostały w rękach Rządu, niż aby miały »wpaść w ręce bolszewików«. Działają również i arystokraci: Lubomirski, St. Zamoyski… Ci, chcą zdobyć dzieła sztuki z Muzeów Lwowa, Krakowa, Warszawy i sprzedać je za miliony $. Wiem to od Henry Taylora, bo dawał mi do poznania, że dobrze zrobię jeśli dopomogę Metropolitan w nabyciu Leonarda Czartoryskich”. (w:) Marta Grzywacz, Przypadki pewnej Damy (w:) http://historia.focus.pl/swiat/przypadki-pewnej-damy-1193?strona=2
(9) „Vinci” (2004 r.), reż. J. Machulski, 18 min.
(10) http://psob.soup.io/post/280286806/Dama-z-gronostajem-wa-y-ok-65
(11) http://wawel.krakow.pl/pl/op/161/Leonardo-da-Vinci-Dama-z-gronostajem