Archiwum kategorii: Prawdziwe oblicza obiektów

Tym, którzy bez sztuki żyć nie mogą cykl „Prawdziwe oblicza obiektów” oferuje bliskie spotkanie z dziełami sztuki. Opowiadamy tu historie porcelany, biżuterii i malarstwa. Odkrywamy prawdziwą naturę wyjątkowych przedmiotów – filiżanek, kolczyków, obrazów…. Często punktem wyjścia naszych historii są obiekty z kolekcji galerii Artykwariat.

ZIEGFELD, ERTÉ, JOHNSTON – TOTALNOŚĆ DZIEŁA SCENICZNEGO

Gesammkunstwerk, corespondence des arts – takimi określeniami zwykło się nazywać próby syntezy sztuk, podejmowane od najdawniejszych czasów. Poszukiwania totalnego dzieła sztuki zaznaczyły się szczególnie w XIX wiecznych Niemczech i skupiły wokół sztuki scenicznej. Na jej pełny odbiór wpływ ma wiele aspektów, a ona sama kształtować może twórczość w innych dziedzinach. Takie syntezy zaobserwować można było również na początku XX wieku m.in. w USA. Współtworzyło je wielu artystów, a jednymi z nich byli Florenz Ziegfeld, Romain de Tirtoff i Alfred Cheney Johnston.

1. Od lewej: Florenz Ziegfeld, Romain de Tirtoff, Alfred Cheney Johnston

Czytaj dalej

JUBILER GWIAZD

Nicole Kidman, Charlize Theron, Jennifer Aniston, Sarah Jessica Parker. To tylko kilka przykładów nazwisk sławnych aktorek, które pokochały biżuterię vintage. Biżuterię, bez której nie wyobrażają sobie tak wielkiej gali rozdania Oscarów, jak i wieczornego spotkania w gronie przyjaciół.

1. Sarah Jessica Parker na największej imprezie modowej MET Gala 2016 w XIX wiecznym naszyjniku od Freda Leightona

2. Broszka dwustronna kamea/agat, XIX w. ARTYKWARIAT

Czytaj dalej

SPOTKANIE ZE SZTUKĄ: MALARSKIE MORSKIE OPOWIEŚCI – RELACJA

Do naszego galeryjnego kalendarza, po wakacyjnej przerwie, wraca cykl Spotkania ze sztuką! W jego ramach, w miniony czwartek, Martyna Kliks opowiedziała o związkach Holendrów z morzem, o skomplikowanej historii pełnej zwrotów akcji z marynistycznym malarstwem w tle.

Czytaj dalej

PRZEDMIOTY, KTÓRE TEŻ MAJĄ DUSZĘ

Z takim określeniem spotkać się można często. Odnosi  się ono do bogatej historii i wyszukanego stylu danego obiektu. Są też przedmioty,  o które trzeba dbać niemal jak o żywe istoty. W razie niedostatecznej opieki będą niedomagały i potrzebowały fachowej pomocy, aby pełnić swoją funkcję.  Są nimi zegarki mechaniczne.

1. Mechanizm zegarka manufaktury A. Lange und Söhne

Czytaj dalej

O POTENCJALE DRZEMIĄCYM W DAWNEJ BIŻUTERII

O potencjale drzemiącym w dawnej biżuterii (i nie tylko)
oraz kreatywności jej współczesnych właścicieli

Między dziesiątkami broszek, kolczyków i pierścionków szuflady artykwariatowej kolekcji kryją prawdziwe perełki (tak w przenośni, jak i dosłownie) męskiej biżuterii. Mowa tu o spinkach do mankietów, zegarkach kieszonkowych, dewizkach do zegarka czy szpilkach do krawata. Jednym słowem o obiektach obecnie bardziej kolekcjonerskich aniżeli użytkowych. Spinki wyparte zostały przez guziki, zegarki na łańcuszku – przez elektroniczne gadżety noszone na nadgarstku, a szpilki – może przez spinki do krawata, ale czy w ogóle jeszcze współczesna moda męska akceptuje codzienne wiązanie zwisu męskiego pod szyją?

Czytaj dalej

INGRID – SUMA WSZYSTKICH ZALET

Jablonec nad Nysą, 2007 rok. Ingrid odwiedza rodzinne miasto. Wyjechała stąd w 1945 roku, kilka lat później miasto opuścił również jej ojciec, Henry. Mimo, że w Jabloncu już od dawna nie mieszka nikt z jej najbliższej rodziny, pamięć o dziadkach i ojcu jest tu wciąż żywa. Henrich Hoffmann, Curt Schlevogt, a przede wszystkim jego syn, Henry, sprawili, że Jablonec nad Nysą stał się jednym z najważniejszych ośrodków produkcji szkła artystycznego w Europie, a jej imię – Ingrid – znane jest kolekcjonerom i miłośnikom szkła na całym świecie.

Rodzina Ingrid Schlevogt, il. Martyna Kliks

Czytaj dalej

ZA PAN BRAT(KI) Z PORCELANĄ

 „Dekor Viktoria Luise, eines der beliebtesten Dekore seiner Zeit”  [Dekor Victoria Luise, jeden z najpopularniejszych dekorów swoich czasów. ] – czytamy w jednej z publikacji dotyczących porcelany Rosenthal[1]. Dzisiaj, ponad 100 lat po wprowadzeniu do produkcji naczyń dekorowanych motywem fioletowych bratków, możemy sparafrazować to zdanie: „Dekor Victoria Luise – najbardziej popularny dekor wszechczasów”. 

1. Serwis kawowy, Niemcy, ok. 1910 r., Rosenthal Kronach, model Chrysantheme, dekor. Viktoria Luise

1. Serwis kawowy, Niemcy, ok. 1910 r., Rosenthal Kronach, model Chrysantheme, dekor. Viktoria Luise

Czytaj dalej

12 MISECZEK DO PŁUKANIA PĘDZLI W ZAMIAN ZA… NAJDROŻSZY OBRAZ ŚWIATA?

W ciągu ostatnich kilku lat porcelanowe przedmioty są licytowane wyżej niż kiedykolwiek, a zeszły rok przyniósł rekord wszechczasów. Dlaczego warto poruszać kwestię wartości porcelany w dzisiejszym świecie, kiedy każdy z nas na co dzień używa porcelanowych naczyń, myje ręce w porcelanowej umywalce, kupuje za grosze współczesne figurki wykonane z porcelany? Dlaczego? Dlatego, że nie zawsze tak było.

Jeszcze 100 lat temu na zakup porcelanowej zastawy mogli pozwolić sobie jedynie bardzo zamożni. Jeśli cofniemy się o kolejne 200 lat natrafimy na panującą w Europie tzw. porzellankrankheit, czyli chorobę porcelanową, której ofiary przeznaczają wielkie majątki w zamian za białe złoto Dalekiego Wschodu.

George Savage, badacz zajmujący się historią i technologią porcelany dosadnie ujmuje różnicę pomiędzy dawną, a współczesną porcelaną: „Porcelana sprzed 1800 roku jest tak podobna do porcelany współczesnej, jak oryginalny obraz do oleodruku.”[1] Przyjrzyjmy się zatem cenom – najbardziej brutalnej z ocen dzieł sztuki.

1. Johann Joachim KÄNDLER (1706-1775), Bolończyk, ok. 1750 r.

1. Johann Joachim KÄNDLER (1706-1775), Bolończyk, ok. 1750 r.

Dom aukcyjny: Hugo Ruef
Cena młotkowa: $ 230 000

Ten sympatyczny sierściuch został stworzony w Miśni, zaledwie trzydzieści lat po założeniu pierwszej w Europie manufaktury porcelany. Figurka Bolończyka została zaprojektowana przez jednego z najbardziej cenionych modelarzy saksońskich – Johanna Joachima Kändlera. Stan zachowania oraz doskonały projekt zaowocowały przybiciem ceny wysokości 230 tys. dolarów.

2. Johann Gottlob KIRCHNER (1706-1768), Wielki drop (Otis Tarda), 1732 r.

2. Johann Gottlob KIRCHNER (1706-1768), Wielki drop (Otis Tarda), 1732 r.

Dom aukcyjny: Christie’s
Cena młotkowa: $ 980 000

Niecały milion dolarów trzeba było zapłacić w 2016 roku za miśnieńską figurę „Wielkiego dropa” w domu aukcyjnym Chriestie’s. Znaczne pęknięcie, widoczne pod skrzydłem ptaka, wynikające z niedoskonałości technologicznych należy brać za dobrą monetę i traktować raczej jako swoisty znak czasu, a nie wadę przedmiotu. Na cenę wpłynęła niewątpliwie niewielka częstotliwość pojawiania się podobnych okazów na rynku sztuki, czas powstania oraz rewelacyjny stan zachowania.

3. Jeff KOONS (ur. 1955), Pink Panther, 1988 r.

3. Jeff KOONS (ur. 1955), Pink Panther, 1988 r.

Dom aukcyjny: Christie’s
Cena młotkowa: $ 14 000 000

Za przyczyną Różowej Pantery przenosimy się w czasie do lat 80. XX wieku, kiedy to Jeff Koons tworzy porcelanową kobietę naturalnych rozmiarów przytulającą się do różowego pluszaka. Niebagatelna suma 14 mln dolarów została zapłacona za tę porcelanową rzeźbę w domu aukcyjnym Chriestie’s, w  2014 roku.

4. Czarka, tzw. „Chicken cup”,  the Ming Dynasty (1368-1644)

4. Czarka, tzw. „Chicken cup”, the Ming Dynasty (1368-1644)

Dom aukcyjny: Sotheby’s, Hong Kong
Nabywca: Liu Yiqian, 2014
Cena młotkowa: $ 36 000 000

5. Czarka, tzw. „Chicken cup”,  the Ming Dynasty (1368-1644)

5. Czarka, tzw. „Chicken cup”, the Ming Dynasty (1368-1644)

Niewielka czarka do wina, została nazwana „chicken cup” ze względu na pokrywające ją dekoracje. Informacja o jej sprzedaży obiegła świat niezwykle szybko, nie tylko z powodu rekordowej sumy, jaką wylicytowano ($ 36 000 000), ale również ze względu na nietuzinkowe zachowanie nabywcy. Liu Yiqian – milioner i miłośnik sztuki poprosił, aby do zakupionej czarki nalać mu… herbatę. Nie dość, że obiekt ma wyjątkową wartość muzealną, to został przecież stworzony z innym przeznaczeniem: czarka służyła do picia wina, nie do herbaty. Jak można się domyślić, zachowanie nabywcy spotkało się z falą krytyki. Niesłusznie, bo przecież „chicken cup” to przedmiot użytkowy!  

6. Miseczka do płukania pędzli

6. Miseczka do płukania pędzli

Kolejny obiekt zadziwia pięknem i prostotą. Ta niepozorna, seledynowa miseczka służyła chińskim artystom do płukania pędzli. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że to porcelanowe cudo liczy sobie ok. 1000 lat. Powierzchnię naczynia pokrywa delikatna siateczka spękań, czyli krakelura, która zazwyczaj traktowana jest jako błąd wypału. Ale nie w tym przypadku. Artyści-rzemieślnicy tworzący porcelanowe przedmioty podczas panowania dynastii Song jako pierwsi uznawali owe spękania jako dekorację i celowo  prowadzili produkcję w taki sposób, żeby krakelura pojawiła się na szkliwie. Porcelanowa miseczka do płukania pędzli została sprzedana w październiku 2017 roku i tym samym ustanowiła rekord cenowy w swojej kategorii.

7. Leonardo da Vinci, Salvator Mundi

7. Leonardo da Vinci, Salvator Mundi

Leonardo płucze pędzle w 12 miseczkach porcelanowych z dynastii Song

Leonardo płucze pędzle w 12 miseczkach porcelanowych z dynastii Song

Suma sięgająca 38 mln dolarów, stanowi aż 1/12 ceny najdroższego obrazu świata, czyli dzieła „Salvator Mundi” pędzla samego Leonarda da Vinci. Obraz sprzedał się w połowie listopada zeszłego roku za ok. 450 mln, co stanowi niekwestionowany rekord cenowy na rynku sztuki. Biorąc pod uwagę rangę dzieła oraz pozycję, jaką w świecie sztuki ma ten, chyba najsławniejszy malarz wszechczasów – miseczka do płukania pędzli sięgnęła niemożliwego.

Zdarzenia mające miejsce pod koniec zeszłego roku na rynku sztuki i antyków pozwalają sądzić, że obiekty porcelanowe będą coraz bardziej doceniane przez kolekcjonerów, a co za tym idzie, ich ceny będą szły w górę.

Julia Błaszczyńska

Źródła ilustracji:
1. http://www.ruef-auktion.de/
2.  http://www.christies.com/
3. http://www.christies.com/
4. http://usa.chinadaily.com.cn/china/2014-04/09/content_17417447.htm
5. https://blogs.wsj.com/chinarealtime/2014/07/21/art-collector-stirs-pot-with-sip-of-tea-from-36-million-cup/
6. http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/559642,rekord-aukcyjny-38-mln-usd-za-naczynie-z-dynastii-song.html
7. https://yallafeed.com/mhmd-bn-slman-dfa-450-mlywn-dwlar-thmn-lwhh-almkhl-s-1456

[1] George Savage, Porcelana i jej historia, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1977

FIRMA THEODORA FAHRNERA. BIŻUTERIA, OD KTÓREJ WARTO ZACZĄĆ KOLEKCJONOWANIE

Za każdą próbą podjęcia nowego wyzwania czai się obawa. Czy dam radę? Czy posiadam dostateczne informacje, umiejętności, predyspozycje by rozpocząć nieznaną przygodę? Pojawia się niepokój o kwalifikacje, sens, ryzyko. Strach ten czai się w każdej sferze – podjęcia innej pracy, projekcie inwestycyjnym, zaangażowaniu się w nowe hobby. A co, by było gdyby okazało się, że akurat w wypadku kolekcjonowania biżuterii bojaźń wydaje się całkowicie niepotrzebna? Szczególnie jeśli kolekcjonowanie rozpocznie się od biżuterii marki Theodora Fahrnera, firmy, która od ponad stu lat elektryzuje swoją formą, wykonaniem i przede wszystkim niesłabnącą świeżością projektów… 

Początki manufaktury sięgają roku 1855 i koncentrują się wokół osoby Theodora Fahrnera seniora, pierwszego założyciela firmy. Jego projekty skupione były wokół pierścionków o formie ciążącej ku historyzującym, tradycyjnym wzorom zaspokajającym gusta niewymagającej klienteli.

Po śmierci ojca w 1883 roku, Theodor Fahrner przejmuje funkcję kierowniczą firmy i rozszerza jej produkcję. Jako absolwent Kunstgewerbeschule (Szkoła Sztuki i Rzemiosła) w Pforzheim otrzymał wykształcenie, szerokie horyzonty i znajomości umożliwiające mu przekształcenie niegdyś nieistotnej fabryki pierścieni w jedną z najbardziej kreatywnych firm jubilerskich w Europie. Swoją działalność rozpoczyna od współpracy z Kolonią Artystów z Darmstadt. Jednak zdecydowany sukces firmy zaczyna się wraz z prezentacją biżuterii na Wystawie Światowej w Paryżu w 1900 roku, na której marka Theodora Fahrnera zdobywa srebrny medal.

Od tego czasu każdy chce posiadać biżuterię sygnowaną nazwiskiem artysty. Było to o tyle prostsze, że firma Fahrnera w imię założeń ruchu Arts& Craft wykonuje biżuterię dostępną dla wszystkich i – w przeciwieństwie do np. Laliquea – z założeń tych się wywiązuje. Ceny broszek, naszyjników, kolczyków i innych okazują się przystępne dla klasy średniej, wzory natomiast dorównują pomysłom innych czołowych projektantów. Rysunek biżuterii Fahrnera stanowi połączenie angielskiej sztuki secesyjnej z końca XIX wieku – wyrażającej się przede wszystkim w motywach kwiatowych – z japońską sztuką użytkową i grafiką.

1. Klamra do pasa, proj. P. Huber, Theodor Fahrner, 1901 r.

1. Klamra do pasa, proj. P. Huber, Theodor Fahrner, 1901 r.

W 1919 roku umiera Theodor Fahrner jednak firma istnieje nadal i ma się dobrze[i]. Tym bardziej, że wzory biżuterii zaczynają rozwijać się i zmierzać w stronę stylistki  Art deco pełnej uproszczonych form i ciekawych kombinacji materiałów. Pojawia się czarna emalia i zielony agat, czerwień korali i czerń onyksów – kolorystyczny znak rozpoznawczy firmy Fahrnera z tego okresu. Wraz z ewolucją stylu do głosu dochodzić zaczęły również bardziej abstrakcyjne wzory przypominające projekty artystów wiedeńskich. Lata 30. XX wieku to także czas kiedy firma wyróżniać zaczyna się projektami opartymi na filigranie.

Po zakończeniu II Wojny Światowej notowania firmy spadają. W wyniku bombardowania duża część archiwów zostaje zniszczona. W 1979 roku umiera Herbert Braendle, ostatni właściciel firmy. Manufaktura przestaje istnieć.

Dla kolekcjonera fakt krótkiego istnienia manufaktury bywa często kluczowy dla podjęcia decyzji o tym czy wyroby danej firmy kolekcjonować czy nie. Brak kontynuacji projektów oznacza ich limitowaną obecność na rynku. Proces produkcji jest definitywnie skończony, ilość obiektów wyczerpywalna. Jednym słowem mamy do czynienia z sytuacją, w której ryzyko inwestycyjne jest niewielkie, bo notowania obiektów mogą jedynie wzrastać[ii].

Kwestia czy kupować obiekty Fahrnera i traktować je jako lokatę kapitału jest jasna. Pojawia się jednak pytanie: skąd mieć pewność, że konkretny pierścionek wyszedł z manufaktury Fahrnera skoro dawna biżuteria znakowana jest niezwykle rzadko, a jedyne co można na niej dojrzeć to wybita próba określająca ilość szlachetnego kruszcu w stopie. I to jeszcze nie zawsze.

Niezaprzeczalnym atutem biżuterii Fahrnera jest jej sygnowanie. Wybita marka ułatwia, szczególnie niewprawionemu jeszcze oku, identyfikację obiektu, a ponadto podnosi wartość biżuterii o 75%. Najczęściej spotykanym znakiem pojawiającym się na rewersie biżuterii Fahrnera jest monogram TF zamknięty w kole.

2. Znaki probiercze

2. Monogram TF i próba srebra

Prócz inicjałów spotkamy się z wybitą próbą srebra (niemalże jedyny metal, w którym pracował Fahrner, nierzadko złocony), miejscem wykonania: GERMANY  i często z określeniem DEPOSE -oznaczającym prawa autorskie. Sporadycznie pojawiają się egzemplarze z dodatkowym monogramem artysty „zewnętrznego”, wykonującego projekt dla firmy. W latach 1901-1919 Fahrner współpracował z wybitnymi artystami, jak Josef Maria Olbrich, H.C. van de Velde, Georg Klemman, czy Patritz Huber. Poniżej w prawym górnym narożniku przykład sygnatury z monogramem Patritza Hubera.

3. Monogram TF i monogram Patritza Hubera

3. Monogram Hubera

Po śmierci Theodora Fahrnera, dołożony zostaje znak ORIGINAL FAHRNER, co umożliwia zawężanie datowania tak sygnowanego obiektu na czas po roku 1919.

4. Znak ORIGINAL FAHRNER

4. Znak ORIGINAL FAHRNER

Przy okazji poruszenia kwestii datowania warto wspomnieć, iż motyw filigranu charakterystyczny jest dla projektów pojawiających się po 1932 roku.

5. Kolczyki z perłami

5. Kolczyki z perłami

Wiemy już, które przedmioty wyszły z manufaktury Fahrnera i co oznaczają znaki wybite na rewersie. Co jednak z użytym materiałem? W wypadku oceny metalu jest to proste. Fahrner pracuje w srebrze, a informacja odnośnie próby podana jest na obiekcie. A kamienie? Tu sytuacja okazuje się również komfortowa. Fahrner nie stosuje drogich minerałów takich, jak diamenty, szmaragdy czy rubiny, a więc kamieni, których ocena prawdziwości, czystości czy masy ma znaczący wpływ na cenę biżuterii. Używa kamieni kolorowych z grupy minerałów ozdobnych, jak cytryn, ametyst, turkus czy perły, koncentrując się przede wszystkim na ich walorach kolorystycznych, oryginalnych zestawieniach i kształtach. Jednym słowem firma poddając się ruchowi Arts&Craft wyznaje filozofię, iż projektowanie i sposób wykonania ważniejsze są od wartości użytych materiałów. Wykorzystuje zatem twórczo techniki złotnicze: filigran, granulację, emalię tworząc egzemplarze charakteryzujące jego twórczość.

6. Bransoletka, Niemcy, Pforzheim, lata 20. XX w.

6. Bransoletka, Niemcy, Pforzheim, lata 20. XX w.

7. Pierścionek, perły/markazyty/ srebro, lata 30. XX w.

7. Pierścionek, perły/markazyty/ srebro, lata 30. XX w.

No dobrze. Ale czy styl prezentowany przez manufakturę się podoba? Czy wykonane przez firmę obiekty, mówiąc kolokwialnie: są ładne? Pytanie to powinniśmy postawić sobie właściwie na samym początku. Przede wszystkim przy wyborze obiektów do kolekcji należy kierować się własną, subiektywną oceną i kupować te, których linia, forma, kształt bliskie są naszemu smakowi, a nie gustom innych. Nie sposób, by dana rzecz była w stanie zaspokoić potrzeby estetyczne każdego człowieka. Jeśli jednak boimy się zaufać swojemu instynktowi i potrzebujemy obiektywnej oceny stylu Fahrnera można o nim powiedzieć przede wszystkim to, że rysunek projektów jest zaskakująco aktualny. Linia kolczyków, broszek, pierścionków, naszyjników idealnie wpisuje się we współczesne trendy uciekające przed banalnością formy. Pozornie jednoznaczne motywy, jak np. przedstawienia kwiatów u Fahrnera są najczęściej upraszczane i tak opracowywane, by forma przestawała być oczywista.

8. Naszyjnik, lata 20. XX w.

8. Naszyjnik, lata 20. XX w.

Natomiast zestawienia kolorystyczne i rozwiązania graficzne tak komponowane, iż mogą obecnie stanowić źródło inspiracji dla współczesnych artystów.

9. Broszka, ok. 1902 r. Theodor Fahrner. Projekt Jozef Maria Olbrich

9. Broszka, ok. 1902 r. Theodor Fahrner. Projekt Jozef Maria Olbrich

Jeżeli powyższe argumenty dlaczego warto kolekcjonować biżuterię Fahrnera wydają się dla niektórych nadal niewystarczające, a pewność siebie odnośnie własnych kwalifikacji jako kolekcjonera ciągle za mała należy sięgnąć po jeszcze jedno rozwiązanie. Publikacje. Tych powstało sporo, co dodatkowo wskazuje, jak ciekawa i doceniona jest twórczość Theodora Fahrnera. Szczególnie ostatnia pozycja z roku 2006: „Theodor Fahrner – Schmuck zwischen Avantgarde und Tradition” może okazać się bardzo pomocna. Opasły tom zawiera ponad 480 zdjęć obiektów, szczegółowe badania chronologiczne, a także wszystkie znaki ułatwiające datowanie i ustalenie dodatkowych twórców wykonujących autorskie projekty dla firmy.

10.Theodor Fahrner – Schmuck zwischen Avantgarde und Tradition, 2006 r.

10.Theodor Fahrner – Schmuck zwischen Avantgarde und Tradition, 2006 r.

Z takim zapleczem dostępu do informacji kolekcjonowanie biżuterii Fahrnera może okazać się wspaniałą zabawą dającą możliwość zasmakowania w zbieraniu pięknych i wartościowych przedmiotów. Przyjemnością, która prócz satysfakcji „upolowania” unikatowego egzemplarza daje również zupełnie mierzalne wartości materialne. Może zatem warto przy okazji noworocznych postanowień zarzucić katorżnicze diety, 4 triathlony w ciągu tygodnia, na rzecz rozsmakowania się w sztuce Theodora Fahrnera. Kolekcjonowanie nie tuczy, wyzwala endorfiny i daje dużo satysfakcji. Czego zatem chcieć więcej?

Anna Dobaczewska


[i]  Od 1932 roku właścicielem firmy jest Gustav Braendle, a następnie jego syn Herbert. Obydwaj jednak posługują się znakiem towarowym Theodor Fahrner.

[ii] Niektóre przykłady biżuterii Fahrnera (głównie wykonane w latach 20. XX wieku) wzrosły w 2001 roku z 3700 $ do 11 500 $.
źródło:https://www.facebook.com/media/set/?set=a.380729458680365.95372.187619517991361&type=3

Źródła:
http://nasvete.com/theodore-fahrner-jewellery/
https://beautifulantiquetreasures.com/category/fahrner/
https://www.rubylane.com/item/627558-AJ-798/Jugendstil-Theodor-Fahrner-Art-Nouveau-Silver

Źródła ilustracji:
1. http://sdtb.de/technikmuseum/ausstellungen/944/
2. https://cdn0.rubylane.com/shops/gildedroom/AJ-798.6L.jpg?35
3. https://beautifulantiquetreasures.com/category/fahrner/
4. Kolekcja Galerii ARTYKWARIAT
5. Galeria ARTYKWARIAT. Obecnie kolekcja prywatna
6. Kolekcja Galerii ARTYKWARIAT
7. Kolekcja Galerii ARTYKWARIAT
8. Kolekcja Galerii ARTYKWARIAT
9. Theodor Fahrner Schmuck, 1990, Schmuckmuseum Pforzheim, S. 124, P. 1.93b
10. https://www.amazon.de/Theodor-Fahrner-zwischen-Avantgarde-Tradition/dp/389790225

KRÓTKA HISTORIA?

Kiedy tylko pojawiły się w Galerii każda z nas chciała przyłożyć je choćby do ucha. Któraś snuła już plany sprawienia ich sobie jako prezent gwiazdkowy pod choinkę. Nie zdążyłyśmy. Były z nami kilka godzin. Nieprzypadkowo kupiła je pewna pani architekt…

1. Kolczyki w stylistyce Art deco, XX w., proj. Frank Lloyd Wright ACME STUDIO metal/emalia
1. Kolczyki w stylistyce Art deco, XX w., proj. Frank Lloyd Wright ACME STUDIO metal/emalia

Kolczyki w stylistyce secesyjnej przechodzącej w Art deco zostały oparte na wzorze okien zaprojektowanych przez jednego z najwybitniejszych architektów XX wieku –  Franka Lloyda Wrighta (1867-1959). W 1912 roku nad położonym w południowym Wisconsin Jeziorem Genewskim powstał Lake Geneva Hotel. Projekt hotelu z holem mieszczącym duży kominek, dziewięćdziesiąt pokoi gościnnych i zaplecze gastronomiczne powierzony został Wrightowi. Piętrowa konstrukcja budynku nakryta została niskimi czterospadowymi dachami. Horyzontalny charakter architektury podkreślał zadaszony taras i długi ciąg okien. Te ostatnie zaprojektowane zostały jako witraże.

2. Prawdopodobnie jedno z najwcześniejszych zdjęć Lake Geneva Hotel, 1912

2. Prawdopodobnie jedno z najwcześniejszych zdjęć Lake Geneva Hotel, 1912

„…Wzór musi być tak samo zintegrowany z budową, jak plamy są dla lamparta, lub wzorzysta skorupa dla żółwia …”[1].

Dla Wrighta okna były integralną częścią jego projektów. Szklane konstrukcje musiały być zawsze unikatowe i organicznie związane z konkretnym budynkiem. Sam Wright nazywał je „ekranami świetlnymi”, twierdząc, iż stanowią  one środek do „otwierania przestrzeni”. Czerpiąc inspiracje m.in.  z japońskich grafik  i wiedeńskiej secesji tworzył ornamenty wywodzące się z natury ale przetworzone na język linii, form i zgeometryzowanych kształtów. Całość zaś akcentował kolorem rozmieszczonym w niezwykle intuicyjny sposób dając finalnie oryginalny i twórczy projekt.

3. Fragment holu z widokiem na taras i jezioro. Wielka kula to element dodany, nie istniejący w oryginalnym projekcie Wrighta. Zdjęcie z około 1960 r. autorstwa Lynn Anderson

3. Fragment holu z widokiem na taras i jezioro. Wielka kula to element dodany, nieistniejący w oryginalnym projekcie Wrighta

Nie inaczej było w wypadku witraży powstałych dla Lake Geneva Hotel. Okna, których wzór stał się punktem wyjścia dla wspomnianych tu kolczyków znajdowały się w holu. We wnętrzu odczytywać je można było jako harmonijną grę figur geometrycznych o niby przypadkowym, ale jakże zaskakującym ułożeniu plam barwnych. Na zewnątrz zaś okazywało się, że ten abstrakcyjny układ prostych linii składa się w przedstawienie, choć zgeometryzowanej – to jednak wciąż czytelnej formy tulipana.

 

4. Okna w holu widoczne z zewnątrz

4. Okna w holu widoczne z zewnątrz

5. Fragment holu Lake Geneva Hotel

5. Fragment holu Lake Geneva Hotel

W 1970 roku, trawiony pożarem jednego ze skrzydeł, hotel przestał istnieć.  Pozostały po nim archiwalne zdjęcia i liczne projekty Wrighta, które obecnie są chronione i przechowywane wraz z całą spuścizną artysty przez fundację jego imienia założoną w latach 40. XX wieku.

Od 1998 roku ACME STUDIOS podjęło współpracę z Fundacją uzyskując zgodę na wykorzystywanie projektów Wrighta. Ta, istniejąca od lat 80. XX w., amerykańska firma została założona przez Adriana Olabuenaga i jego żonę Lesley Bailey. Punktem wyjścia dla inicjatorów było tworzenie biżuterii w oparciu o projekty wywodzące się głównie z architektury. Do tego celu zaczęli zapraszać współczesnych sobie architektów, a z czasem i opracowywać wzory stworzone przez nieżyjących już największych artystów. Limitowany i kolekcjonerski charakter tworzenia obiektów przez ACME STUDIOS sprawił, że już teraz wiele perełek z ich kolekcji odnaleźć można w muzeach na całym świecie – chociażby w Muzeum Sztuk Pięknych w Houston, Muzeum Brooklińskim, Muzeum Sztuki Dekoracyjnej we Frankfurcie czy Muzeum Groniger w Holandii.

6. Kolczyki w stylistyce Art deco, XX w., proj. Frank Lloyd Wright ACME STUDIO metal/emalia. REWERS
6. Kolczyki w stylistyce Art deco, XX w., proj. Frank Lloyd Wright ACME STUDIO metal/emalia. REWERS

Archiwalne już kolczyki z kolekcji ARTykwariatu pomieściły w sobie historię tak współczesną, jak i dawną, dodatkowo zahaczając o kilka dyscyplin sztuki jednocześnie. Niby drobny przedmiot codziennego użytku, a zawiera w sobie tyle treści.

Każdy przedmiot w Galerii posiada swoją opowieść. Wyszukując je dla Państwa staramy się znajdować takie, które zapisały się w najciekawszej tradycji historii sztuki. Niestety ich unikatowy charakter sprawia, że te jednostkowe przedmioty mogą trafić w ręce tylko jednej osoby i więcej się nie powtórzyć. Gratulujemy tym, których pasja kolekcjonerska i umiejętność podjęcia trafnych decyzji wyprzedza plany innych. Ci ostatni mogą tylko pozazdrościć, a my powiedzieć im: „Bardzo nam przykro, już się sprzedały” i często mówimy to z nieskrywanym żalem…

Anna Dobaczewska


[1] Tak w swojej autobiografii Wright opisywał znaczenie ornamentu dla całości architektury. Za: T. Donham Wray, Glass. The stained Glass of Frank Lloyd Wright, Portland 1978.

Źródła:
https://flwright.org/researchexplore/wrightbuildings/lakegenevahotel
http://www.sightunseen.com/2015/03/acme-legacys-archival-memphis-jewelry/
http://acmestudio.com/about/
http://franklloydwright.tercenim.com/stained_glass.htm

 Źródła ilustracji:
1. Archiwum Galerii ARTYKWARIAT. Obecnie kolekcja prywatna
2. http://www.steinerag.com/flw/Artifact%20Pages/PhRtS171.htm
3. Zdjęcie z około 1960 r. autorstwa Lynn Anderson
4. Zdjęcie z około 1960 r. autorstwa: Lynn Anderson 1959-1960
5. Fotografia z 1967 r. autorstwa Richarda Nickela