MISTRZOWIE, SKANDALE, OPERA I ELEGANCKIE WYNALAZKI OPTYCZNE

MISTRZOWIE, SKANDALE, OPERA I ELEGANCKIE WYNALAZKI OPTYCZNE

Giuseppe Verdi, Giacomo Puccini, Georges Bizet, Wilhelm Richard Wagner, Stanisław Moniuszko, Piotr Czajkowski, Gioacchino Rossini; to zaledwie kilka spośród wielu, wielkich nazwisk mistrzów – kompozytorów, których twórczość przyczyniła się do dynamicznego rozwoju opery w XIX wieku. Opera, z łaciny „dzieło”, to dzieło, które syntetyzuje sztuki będące osobnymi formami artystycznego wyrazu. Jest gatunkiem muzycznym, w którym muzykę instrumentalną i wokalną wzbogaca dramatyzm gry aktorskiej, choreografia ruchu scenicznego, plastyka scenografii i strojów, osnową natomiast staje się konkretna fabuła czyli libretto. Począwszy od końca wieku XVI aż do czasów współczesnych forma przedstawień ewoluowała, a wynalazki czasów zajmowały ważne pozycje także w kontekście opery.

Scena z opery „Hipolit i Arycja” Jeana-Philippa Rameau, w Operze Paryskiej,  źródło: www.nytimes.com

Scena z opery „Hipolit i Arycja” Jeana-Philippa Rameau, w Operze Paryskiej,
źródło: www.nytimes.com 

Wynalazkami wchłoniętymi przez scenę była różnego rodzaju maszyneria teatralna, urozmaicająca wydarzenie muzyczne i ubogacająca dekorację, której ogromny przepych był popularny głównie w dobie baroku, do czego przyczynił się nie kto inny jak Giovanni Lorenzo Bernini. Rozwój opery jako gatunku był niewątpliwym przyczynkiem do projektowania i realizacji fantastycznych przedsięwzięć architektonicznych, przystosowanych do nowych możliwości. Scena w teatrze operowym (zwanym potocznie operą) jest dużo większa niż w teatrze dramatycznym, czy operetkowym; wyposażona w zapadnie mogące zmieścić dekoracje wielkości sceny głównej. Największą sceną operową na świecie może poszczycić się Teatr Wielki w Warszawie – Polska Opera Narodowa. Specyfika głośności spektakli operowych, w których doskonale słychać instrumenty, a także wokalnie szkolonych aktorów, którzy głównie śpiewają, przez co słyszani są lepiej niż aktorzy recytujący, pozwoliła również  powiększyć widownię, stąd gmachy operowe mieszczą ogromne ilości widzów.

Niesamowite możliwości wokalne Diany Damrau, w Arii Królowej Nocy z „Czarodziejskiego Fletu” Mozarta; https://www.youtube.com/watch?v=dpVV9jShEzU

Niesamowite możliwości wokalne Diany Damrau, w Arii Królowej Nocy z „Czarodziejskiego Fletu” Mozarta; https://www.youtube.com/watch?v=dpVV9jShEzU

Wielka widownia i rozbudowane foyer sprzyjały spotkaniom, a przedstawienia operowe przyciągały tłumy eleganckich dam i dżentelmenów chcących pokazać się w towarzystwie, nasycić sztuką, zdobyć nowe znajomości i być na bieżąco z trendami w muzyce i modzie. Wiele osób kierowało się względami wyłącznie towarzyskimi, nierzadko także rządzą skandalu, ci zaś, którzy chcieli oddać się kontemplacji sztuki, wcześniej musieli się odpowiednio przygotować. Jak bowiem dojrzeć z najwyższego balkonu piękne szczegóły dekoracji i charakteryzacji, bogatą scenografię, czy twarz ulubionego aktora, którego nie wystarczy słyszeć by wyjść szczęśliwym z przedstawienia. W połowie XIX wieku udostępniono wynalazek, często nieodzowny w operze także dziś.

Lornetka operowa (ang. theater binoculars, fr. jumelles de theatre, niem. Theaterglas), stała się wybawieniem dla wielbicieli piękna wizualnego i gwarancją ich satysfakcji nawet przy podziwianiu przedstawienia z bardzo dużej odległości. Charakteryzuje się ona ograniczonym powiększeniem. Największe dopuszczalne w tego typu obiekcie jest powiększenie pięciokrotne, nie większe, by zminimalizować drganie obrazu i zachować jak najszersze pole widzenia. Za idealne, uznaje się lornetki operowe o trzykrotnym powiększeniu. Kolejną cechą charakterystyczną i równie ważną jest wygląd samej lornetki.

Lornetka operowa, Francja, Paryż, 1890 - 1900, kolekcja ARTYKWARIATu, fot. Maciej Strzelczyk

Lornetka operowa, Francja, Paryż, 1890 – 1900, kolekcja ARTYKWARIATu, fot. Maciej Strzelczyk

W operze od zawsze obowiązywał bardzo elegancki dress code, panie wkładały wystawne suknie, panowie galowe stroje, tak jest lub – realnie rzecz biorąc – chciałoby się, by było także dziś. Do tego rodzaju stylizacji starano dopasować wszelkie dodatki, jednym z nich jest lornetka. Wymagano by był to obiekt niewielki, najlepiej ze składaną rączką, zdobny niczym biżuteria, dodający uroku osobie przez niego patrzącej, a nie oszpecający twarz. Lornetki operowe pozłacano, ozdabiano reliefowymi obrazami, barwiono szlachetną emalią, okładano macicą perłową, a także grawerowano. Stawały się one ozdobnym dopełnieniem ubioru, a im były ciekawsze, lżejsze, bardziej dekoracyjne, tym większym cieszyły się powodzeniem. Współcześnie także wykonuje się lornetki operowe, nie ma dla nich jednak doskonalszego wzorca niż pierwsze takie obiekty z XIX wieku. Stąd, spotkać można uproszczony model tego małego przyrządu optycznego, zazwyczaj dekorowany wyłącznie masą perłową, często także jej imitacją.

Lornetka z kolekcji ARTYKWARIATu, detal, fot. Maciej Strzelczyk

Lornetka z kolekcji ARTYKWARIATu, detal, fot. Maciej Strzelczyk

W kolekcji ARTYKWARIATu znalazł się obiekt niezwykły – bardzo dekoracyjna lornetka z przełomu XIX i XX wieku, z wyciąganą rączką obłożoną macicą perłową, pozłacana, oraz zdobiona czarną i białą emalią. Wyprodukowana została w Paryżu, zapewne z przeznaczeniem użytkowania przez wielbicieli Opery Garnier, a musiała być tam niezbędna, gdyż widownia w gmachu paryskiej opery ma aż 2200 miejsc siedzących. Należy do dziesięciu oper na świecie o największej widowni, a jest szóstą pod względem liczby miejsc.

Lornetka z kolekcji ARTYKWARIATu, fot. Maciej Strzelczyk

Lornetka z kolekcji ARTYKWARIATu, fot. Maciej Strzelczyk

 Niektórzy z szanownych czytelników spytać mogą, cóż takiego szczególnego można zobaczyć przez lornetkę w operze, czego nie widać gołym okiem? Do wzięcia lornetki na przedstawienie operowe zachęciła mnie chórzystka Teatru Wielkiego im. Moniuszki w Poznaniu, zdradzając kilka szczegółów, które często widoczne są tylko dla aktorów. Jednym z nich jest scenografia „jedzeniowa”, doskonale przygotowana uczta choćby w „Weselu Figara” Mozarta, jest prawdziwym posiłkiem, który spożywają aktorzy, lecz prawdziwa jest tylko do połowy… połowa rozdzielanej szynki jest sztuczna, a z kremowego tortu można zjeść wyłącznie winogrona, które go zdobią. Warto również przyjrzeć się „bliżej”- być może na trzykrotnym powiększeniu – dopracowanym detalom strojów z epoki czy makijażom. Współcześni widzowie mają dodatkowy argument, aby wziąć ze sobą lornetkę do opery, a mianowicie napisy. Libretto w języku oryginalnym, jest na bieżąco –  jak w filmie – tłumaczone na wyświetlaczu, a zatem lornetka staje się często niezbędna.

Wnętrze Opery Garnier, drzeworyt,  XIX w., źródło:  snazzie-designz.deviantart.com

Wnętrze Opery Garnier, drzeworyt, XIX w., źródło: snazzie-designz.deviantart.com 

A co ze skandalami? „Cyrulik Sewilski” Rossiniego, to jedno z najwybitniejszych dzieł literatury muzycznej i grane po dziś dzień we wszystkich operach świata, z muzyką napisaną przez Rossiniego – jak sam twierdził – w 12-13 dni (choć najprawdopodobniej skomponowanie partytury liczącej 600 stron zajęło mu około 25 dni).  Jego premiera jednak, okazała się fiaskiem. Z trudem zagrano operę do końca, muzyce towarzyszyły krzyki i gwizdy, na scenę wbiegł kot, hrabiemu Almavivie (bohaterowi) rozstrojono gitarę, a na kompozytora wylano kubeł zielonej farby. Zaskoczenia mogą się zdarzyć także w operze, a w takich momentach… lornetkę warto mieć ze sobą.

Zofia Strzelczyk (Michalik)